Jesteśmy już po opisie przeżyć wewnętrznych. Po naszych lekcjach mogę stwierdzić, że świetnie potraficie nazywać emocje, dobrze radzicie sobie ze słownictwem opisującym zewnętrzne i wewnętrzne przejawy uczuć. Jak to wyszło w wypracowaniach? Bardzo różnie! Było jednak jedno, które szczególnie mnie urzekło, dlatego za zgodą autorki je zamieszczam. Przeczytajcie, naprawdę warto!
Najlepsza najgorsza wycieczka – opis przeżyć wewnętrznych
To miał być najlepszy dzień w życiu, jechaliśmy z całą rodziną do Włoch. Byłam tak podekscytowana, że chyba co dwadzieścia minut pytałam, kiedy będziemy. Przed granicą Niemiec, na stacji benzynowej, zepsuło nam się auto. Mina mi opadła, byłam zdenerwowana. Po czterech godzinach przyjechał serwis naprawczy i na szczęście tylko jakiegoś oleju zabrakło. Poczułam ulgę.
Pod wieczór byliśmy już w hotelu w Austrii, byłam szczęśliwa! Jak by tego było mało w pokoju zabrakło wody i nie mogliśmy się umyć, poczułam się zdenerwowana całą sytuacją do tego stopnia, że ręce zaczęły mi drżeć. Następnego dnia zeszliśmy na śniadanie, w tej chwili nogi miałam jak z waty, ponieważ na stoisku były rzeczy, które mi się nawet nie śniły. Serce waliło mi z radości! Po posiłku wyruszyliśmy w stronę Włoch. Byliśmy na miejscu i nagle nie mogłam nawet słowa wydusić, bo było tak pięknie. Zrobiło się późno, poszliśmy spać. Byłam tak zmęczona, że ledwo widziałam na oczy i nogi miałam jak z waty. Rano obudziłam się sama w domku, zaniepokojona zauważyłam, że w pokoju stali ciocia i wujek, którzy przyjechali w nocy specjalnie do mnie. Wytłumaczyli mi, że mój brat zaczął wymiotować i tracić równowagę, więc rodzice pojechali do szpitala. Miałam łzy w oczach, serce mi stanęło.
Po dwóch dniach pojechaliśmy do szpitala, okazało się, że mój brat ma bardzo dobrą opiekę, więc poczułam się lepiej. Weszliśmy na salę, zobaczyłam Jasia, który z lekkim uśmiechem próbował wydusić z siebie jakieś słowo. Wybuchnęłam płaczem i przytuliłam się do mamy, byłam blada i nogi ugięły się pode mną. Po tygodniu wróciliśmy do domu, a Jasia przetransportowano helikopterem. Zdiagnozowano u niego zapalenie mózgu, był cały sparaliżowany. Kiedy wrócił do domu, po prostu wybuchnęłam płaczem uradowana i ciągle serce waliło mi ze szczęścia, że jest.
