Postać Skawińskiego towarzyszy mi już od wielu lat. Jeszcze w czasach, gdy były gimnazja, ” Latarnik” pojawiał się jako lektura. Gdy kolejny raz wzięłam go do ręki, zaczęłam się zastanawiać, czy czymś mnie jeszcze zaskoczy? Znam go przecież doskonale, a i pewnie wielu z Was pamięta, że był kopaczem złota w Australii, poszukiwaczem diamentów w Afryce, strzelcem rządowym w Indiach Wschodnich, założył farmę w Kalifornii itd. Wieczny tułacz, którego prześladuje ogromny pech po tym, jak opuścił kraj, bo brał udział w powstaniu listopadowym.
Samotność w latarni
Tym razem pomyślałam sobie jednak, że w dzisiejszych czasach może każdy z nas ma trochę ze Skawińskiego. Tułamy się codziennie po naszych obowiązkach i tak przyjemnie byłoby chociaż na chwilę pobyć w samotności, spoglądając na ocean. Odłączyć się od hałasu, internetu, telefonu, telewizji i po prostu być… Skawiński mówi do Falconbridge’a, gdy stara się o pracę: „Jestem stary, potrzebuję spokoju! (…) Jestem jak statek, który jeśli nie wejdzie do portu, to zatonie…”. Chociaż staro się nie czuję, myślę sobie, że każdemu z nas dobrze zrobi, gdy choć od czasu do czasu stanie na chwilę w porcie i zazna spokoju…
Mniej filozoficznie, bardziej życiowo
Przechodząc do sedna, czas odpowiedzieć na pytanie, do czego „Latarnik” może się przydać tym, którzy nie chcą chwilowo stać w porcie. Warto pamiętać, że jest to lektura obowiązkowa na egzaminie ósmoklasisty, więc następujące informacje są obowiązkowe:
- geneza,
- czas i miejsce akcji,
- charakterystyka głównego bohatera,
- etapy życia Skawińskiego,
- opis przeżyć wewnętrznych podczas czytania „Pana Tadeusza”,
- cechy noweli.
Zachęcam do krótkiej powtórki przez egzaminem lub sprawdzianem!
